HOLOPATIA

HOLOPATIA

środa, 28 września 2016

BADANIA WYKAZAŁY, ŻE CHEMIOTERAPIA NIE JEST TERAPIĄ

Badania wykazały, że chemioterapia zabija wielu pacjentów chorych na raka w ciągu 30 dni od rozpoczęcia leczenia

Paul Anthony Taylor



- Nowe badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii ponownie potwierdziły niebezpieczeństwo i nieskuteczność leków onkologicznych. W niektórych szpitalach, w ciągu 30 dni od rozpoczęcia leczenia, chemioterapia zabija do 50 procent pacjentów, którzy się jej poddają. Czy to nie hańba?
- Nawet brytyjskie media, przeważnie wspierające wielki przemysł  farmaceutyczny, są wstrząśnięte i twierdzą, że pacjenci powinni być ostrzeżeni co do niebezpieczeństw jakie wynikają z tych toksycznych zabiegów. - Przeprowadzone badania dostarczają kolejnego dowodu na fakt, że wiarygodność chemioterapii jako metody leczenia raka jest już mocno zachwiana. 
Chociaż śmiertelność jest zróżnicowana w różnych regionach Wielkiej Brytanii, badania wyraźnie wskazują, że chemioterapia, w przeciwieństwie do samego raka, uśmierciła setki pacjentów w ciągu 30 dni od rozpoczęcia leczenia.

Kolejny dowód na to, że chemioterapia szkodzi

Kolejne złe wieści dla farmaceutycznego kartelu: inne badania wykazały, że dodając dodatkowe leki chemiczne w trakcie chemioterapii nie poprawiamy stanu pacjenta cierpiącego z powodu mięsaka kościopochodnego [rodzaj raka kości]. Wyniki badań opublikowano w czasopiśmie "The Lancet Oncology". Przebadano ponad 600 pacjentów z diagnozą osteosarcoma (mięsak kościopochodny) w 17 krajach. Chemioterapia uznana została za nieudaną terapię. Wyniki badań wykazały, że dodanie dwóch kolejnych chemioterapeutyków  ze standardowym protokołem do tego rodzju raka kości nie prowadzi do przedłużenia życia pacjentów. Ponadto, zwiększone obciążenie toksyczne wywołane przez narzucone pacjentom leki, jak można było przewidzieć, doprowadziło do jeszcze większej liczby negatywnych efektów ubocznych.

Prof. dr Neyssa Marina

W komunikacie prasowym opublikowanym na stronie internetowej Stanford University Medical Center, główna kierowniczka badań, prof. dr n.med. Neyssa Marina podkreśliła znaczenie uzyskanych wyników przyznając, że w przeszłości sama "aplikowała te chemiczne środki w leczenie wielu pacjentów nie zdając sobie sprawy z faktu, że są one bezskuteczne". 

Medycyna komórkowa stanowi odpowiedź na raka

Z chronicznym niedoborem witamin, aminokwasów i innych specyficznych mikroelementów wiadomo już dziś, że główną przyczyną najczęściej występujących chorób przewlekłych, chemioterapia nie jest - i nigdy nie będzie - lekarstwem na raka. Zamiast środków chemicznych - o czym świadczy stale rosnąca liczba zeznań pacjentów - zwycięstwo nad rakiem jest możliwe przy użyciu bezpiecznych, skutecznych i naturalnych metod leczenia.

- Badania w zakresie medycyny komórkowej przeprowadzone w Instytucie Badań doktora n. med. M. Ratha wyraźnie wykazały, że rak szyjki macicy, rak pęcherza moczowego, nerek, skóry, trzustki, jajników, piersi, kości, prostaty, jelita grubego i płuc - jak również chłoniaki, mięsaki, białaczka zarówno u dorosłych jak i dzieci - może być kontrolowana poprzez podawanie mikroelementów (pierwiastków śladowych), wywołując w ten sposób efekt synergiczny. Ten zostaje osiągnięty, gdy zastosowanie dwóch lub więcej leków wykazuje silniejsze działanie (sumuje się), niż podanie ich oddzielnie.
Poprzez odpowiedni dobór i prawidłowe łączenie mikroelementów, badania te torują drogę pozwalającą na podejście do raka jak do każdej choroby, która jest do opanowania. W przeciwieństwie do "ciężkiego działa" jakim jest tzw. chemioterapia, która nie jest w stanie odróżnić komórek nowotworowych
i normalnych komórek, terapie medycyny komórkowej są naukowo udowodnione, są bezpieczne i skutecznie blokują wszystkie kluczowe mechanizmy, które czynią z raka śmiertelną chorobą. Mechanizmy te obejmują hamowanie inwazji i przerzutów komórek nowotworowych, ograniczenie dopływu krwi (angiogenezy) do guzów i doprowadzanie do śmierci komórek nowotworowych (apoptozę).

- Z każdym dniem, coraz więcej chorych na raka dowiaduje się o podejściu medycyny komórkowej do zjawiska zwanego rakiem. Teraz już wiedząc, że wolny od raka świat jest możliwy, odwracają się od toksycznej chemioterapii
i podejmują własne decyzje dotyczę dla ich zdrowia. Jeśli wystarczająco wielu z nas podzieli się wszem i wobec bazującą na faktach wiedzą dotyczącą naturalnego leczenia raka, niepotrzebne cierpienia wywołane zabójczą chemioterapią mogą zostać zażegnane, a w rezultacie miliony zbędnych zgonów.

* * * 

Dokładnie tu medycyna holopatyczna jako metoda komplementarna wspiera
i wzmacnia udręczony chemicznymi środkami organizm. Metody tradycyjnej medycyny nie są obecnie jeszcze na tyle subtelne, aby być w stanie ujawnić rzeczywiste rozmiary negatywnego wpływu środowiska na jednostkę
i zaproponować pacjentowi odpowiednie leczenie.
Na przykład dla twardogłowego medyka, idea szkodliwego, ukrytego wpływu promieniowania elektromagnetycznego na stan zdrowia społeczeństwa jest ideą absurdalną. Jednak z pomocą holopatii możemy dokonywać pomiarów tego typu promieniowania, zaś dzięki ukierunkowaniu go
i wyprowadzeniu z ciała znacznie polepszyć stan zdrowia pacjenta (cierpiącego przeważnie z powodu chronicznego stanu zmęczenia,
z powodu alergii, chorób autoimmunologicznych, syndromu wypalenia (burn-out)  itp.), a nawet całkowicie go wyleczyć.

- Leczenie polega na zrehabilitowaniu flory jelitowej oraz na usunięciu z ciała promieniotwórczych izotopów z pomocą pierwiastków ziem rzadkich, takich jak np. lantan, hafn i inne.

Podobnie ma się rzecz w przypadku stałego napromieniowania przez maszty telefonii komórkowej, WiFi/WLAN (bezprzewodową sieć lokalną) itp.
Z pomocą holopatii możemy wykazać, iż gęstość promieniowania jest już tak duża, że większość pacjentów – a w gruncie rzeczy całe społeczeństwo – znajduje się w stanie chronicznego stresu, co oznacza, że przeciętny pacjent nie jest już w stanie całkowicie odprężyć się podczas głębokiego snu – stan powodujący zaburzenia układu wegetatywnego oraz podobne zjawiska jak np. wywołany ukrytym promieniowaniem radioaktywnym zespół zawodowego wypalenia (burn-out), stałe zmęczenie (CFS), depresja...
Z pomocą medycyny holopatycznej jesteśmy w stanie znacznie polepszyć stan zdrowia pacjentów cierpiących z powodu tego typu objawów, a często nawet całkowicie wyleczyć, neutralizując z pomocą specjalnych urządzeń biokompatybilnych wpływ smogu elektrycznego na pacjenta.
Medycyna energetyczna – a w szczególności holopatia, medycyna XXI wieku, medycyna informacyjna  – może wnieść bardzo wiele do sposobu uśmierzania i leczenia chorób spowodowanych przez negatywne wpływy środowiskowe. Dodatkowo medycyna energetyczna mogłaby zintegrować się z tradycyjną biologią oraz medycyną akademicką i dostarczyć naszym politykom argumentów, pozwalających im na zatrzymanie tego środowiskowego szaleństwa, a więc tam gdzie leżą jego przyczyny!
RN















czwartek, 22 września 2016

SYMBOLICZNY JĘZYK NARZĄDÓW - UZDROWIENIE NA BAZIE UNIWERSALNYCH PRAW (II)


Symboliczny język narządów ciała

Język narządów nie jest tym samym językiem co język  ludzkiego umysłu, ponieważ jego produkty wprowadzają w błąd; prowadzą one do tworzenia opinii, a następnie do kontrowersji, dyskusji, sporów i walki o tzw. rację. Czymś innym jednak jest wiedzieć, że ma się rację, a czym innym walczyć z innymi i wymuszać na nich przyznanie racji.
Skrajnymi przykładami są nie"święta" inkwizycja i nie"święta" wojna (jihad).


Jedni i drudzy służą sobie jako odbicie
tego samego stanu zamroczenia świadomości

 Uniwersalnym językiem jest wszędzie zrozumiały język symboli.




- Przyjrzyjmy się językowi organów na przykładzie pracy jelita grubego, którego zadaniem jest przyjąć przeżuty pokarm, a następnie wydalić go jako ekskrementy. Praca jelita symbolizuje pozytywną cechę (wartość) duszy w człowieku. Tak właśnie należy postępować z bliźnim; co więcej, także w odniesieniu do swoich własnych i innych idei i opinii, a nawet w stosunku do własnego losu.
[W tym miejscu żadnych konkluzji, proszę. Pomyśleć i czytać lub nie czytać dalej. Istotnym jest być tylko świadomym motywów -  d l a c z e g o  decyduję się czytać dalej lub nie  w  obu przypadkach].

- Bardzo często pacjenci cierpią z powodu biegunki albo zaparcia. Biegunka wskazuje na niechęć przyjęcia do wiadomości jakiejś informacji (wszystko jest energią a zarazem informacją), przetrawienia jej i zanotowania. Obstrukcja świadczy przyczepianiu się do jakiejś idei, o nieumiejętności puszczenia się
i pójścia dalej... Każdy pacjent cierpi z powodu utraty stanu świadomości zwanego anielską cierpliwością. Cierpliwość to po łacinie patientia.
Pacjent to ten, komu zabrakło energii zwanej cierpliwością.
Do czego człowiek nie ma cierpliwości?
Do procesu własnego duchowego rozwoju.

- Starsze panie często skarżą się na zaparcia, co świadczy o ich skostniałym trzymaniu się swoich zapatrywań, uprzedzeń, opinii, mniemań i osądów, którymi starają się obarczyć młodszych członków rodziny i skostniałym trzymaniu się rzekomo lepszej przeszłości i tradycji. (Np. w Izraelu młodzi lekarze nazywają taką postawę "syndromem żydowskiej matki").

- Ważnym patologicznym objawem jest stan zapalny jelit (Colitis) uznany za chorobę autoimmunologiczną, czyli bumerang wracający do pacjenta w wyniku stłumionej agresji, czemu towarzyszy biegunka.
W języku narządów oznacza to: silna niechęć do przyjmowania rzeczywistości takiej, jaką ona jest, nie uznawania, nie przyjmowania siebie i bliźnich takimi jakimi są; czepianie się wyobrażenia i norm jak być powinno, a mianowicie wszystko i każdego obowiązuje porządek i perfekcja. (Niemcy znani są powiedzenia: Ordnung muß sein, czy porządek musi być zachowany).


Zdrowe społeczeństwo opiera się na solidnych podstawach.
To miejsce dla każdego i każdy na swoim miejscu.
I  t y l k o  tak i nie inaczej!
Niedoskonałości, błędy, pomyłki i braki na polu wydajności nie są tolerowane, zaś wynikającaz takiego podejścia do życia agresja jest konsekwentnie tuszowana i wypierana, bo przecież jest to również forma niedoskonałości, której nie można pokazywać i do której nie można się przyznać... w naszej cywilizacji. (W przeciwnym do naszego biegunie, żyje na tej planecie inna cywilizacja, która nie ma z tym podejściem do życia problemu. Tu jednak konsekwencje są inne mimo tak szczerze okazywanej agresji i nienawiści w stosunku do bliźniego).
To samo odnosi się do wszystkich narządów, których symboliczny język może być tłumaczony na sposób ich funkcjonowania.

- Np. nowotwór (jak sama nazwa wskazuje) jest drugą, nową istotą żyjącą w ciele, co symbolizuje alter egoktóre składa się z wszystkich wypartych, tłumionych i egoistycznych kompleksów, które w końcu mają szansę bezwzględnie dążyć do zaistnienia w życiu codziennym. (Narośle zawiera to, co narosło w nieuczciwej nawet w stosunku do siebie samej duszy choćby ze względu na ukrywanie zachowań nieakceptowanych przez otoczenie).
Oczywiście, byłoby sensowniej ukierunkować wcześniej te wszystkie potrzeby zamiast tworzyć fasadę przyzwoitości i perfekcji. Chrystus uczył, że mamy dążyć do tej "doskonałości", jaką włożył w nas nasz Doskonały Stwórca.
O dążeniu do perfekcji nie było tu mowy.
Guz (nowotwór) jest jest autentyczny i uczciwy; pacjent uczciwością jak widać nie grzeszył.

- Jak widzimy, istnieją oprócz błędnego nastawienia do życia które to przekłada się na funkcjonowanie organów w ciele, istnieją także przekładnie działające ogólnie. Wiąże się to zawsze z życiem dotyczącym innych poglądów niż te, które niesie w sobie jako programy wcielająca się dusza i odnoszące się do tzw. życia doczesnego, a więc tylko do tego wcielenia.
- Co to wszystko oznacza jeśli chodzi o proces samopoznania, bo przecież o to chodzi w tym wcieleniu?
- To oznacza, że nie chcę zaakceptować życia takiego, jakim ono jest. Chcę być kimś, kim nie mogę być. Nie potrafię być wdzięczny za to że jestem ze względu na okoliczności zaistniałe w i na materii.
(Od takich turbulencji duchowych zaczął się bunt aniołów pod przewodnictwem Satany, która nazwała siebie Lucyferą / Lucyferem.
Z powodu takich zaburzeń psychicznych cierpią lucyferiańskie elity i hierarchie, dusze żądne władzy absolutnej, wzdragające się po prostu
 b y ć   sobą.
Stąd te tytuły przed imieniem i nazwiskiem - Świątobliwość, JKM, eminencja, ekscelencja, mgr, prof dr. inższtalator etc).
Największy z proroków i uzdrowicieli - wcielony
w Jezusa - Chrystus kładł duży nacisk na tego rodzaju problemy psychiczne. Radził uświadomić je sobie i zrezygnować z nich (co w religiach nazywano "nawróceniem się" i "odpokutowaniem". Zaś to nie dopiero wtedy, gdy rozwiewają się idee, poglądy i zapatrywania "doczesnego" świata, które składają się na film życia w momencie śmierci mózgu, a przechowywane w DNA komórek mózgowych Boskie Prawo objawia się jako jedyne kryterium.
Dlaczego dopiero wtedy?
Dlaczego nie  t e r a z ?
Tego rodzaju podział na życie "doczesne"
i życie "pozagrobowe" powoduje dyskrepancje pomiędzy myślami a słowami, między słowami a czynami, a nawet między uczuciami
a myślami.
Życie w chronicznym stanie świętości (ziemska "reputacja") świadczy o takich właśnie psychicznych dyskrepancjach, o tworzeniu iluzji i odgrywaniu roli kogoś kim się w rzeczywistości nie jest.
Pomyślmy w tej chwili o przywódcach religijnych tego świata, o tych wszystkich ludziach ubranych
w starożytne szaty, o "dostojnikach" i "dygnitarzach" pojawiających się na scenie zwanej doczesnym światem.


Magowie, mistrzowie manipulacji



Pomyślmy o politykach którym w dzisiejszych czasach już nie tak bardzo zależy na reputacji jak na "właściwych koneksjach" i "silnych plecach".


Marionetki nazywane przez iluminatów "umarlakami"


Plecy, a za plecami bóstwo sztuczne i groźne

Podstawa Uniwersalnych Praw - bezinteresowna miłość  - "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego" odnosi się przede wszystkim do naszych ziemskich ciał, których chwilowo używamy oraz nas samych. 
Szanuję siebie takiego jakim naprawdę jestem, nie potępiam siebie i nie dowartościowuję, lecz dbam o to, co istotne, a mianowicie o zrealizowanie tego programu, który jako dusza niosę w sobie i z którym wniknąłem w ten materialny świat. Jeśli tak nie postąpimy, nie będziemy mogli opuszczając ciało materialne czuć się spełnieni i wypowiedzieć (jak Chrystus na krzyżu) słowa "Wykonało się", słowa świadczącego o jedności z Absolutem. To nie jest egoizm ani egocentryzm, ale podstawa bezwarunkowej miłości do całego Stworzenia w ogóle. Samo "poświęcenie się służbie Bożej" jako podstawa służenia ludzkości nie ma nic wspólnego z procesem samorealizacji, a zatem takie życie traci w obliczu Boskiego Prawa na znaczeniu, ponieważ nie jest to życie autentyczne. Poświęcić się oznacza zadłużyć się u samego siebie. Maskowanie tego szatami lub nienagannie skrojonymi garniturami i garsonkami świadczy tylko na nieszczerości i nieuczciwości.

Proces świadomego poznawania samego siebie i proces oczyszczania się z programów obciążających na drodze duchowego rozwoju

- W zamieszczonej poniżej tabeli przedstawione są schematycznie powiązania w radykalnie wręcz uproszczonej formie. Chodzi tu o ukazanie, że negatywne treści względnie negatywnie naładowane pola energii, dzięki świadomemu wdrożeniu procesu oczyszczenia można przekształcić w pozytywne (od prawej do lewej). DNA działa jako holograficzna baza danych, której program podstawowy, a więc Boskie Uniwersalne Prawo istniejące w każdej duszy i w każdym człowieku istnieje wraz z pamięcią duszy (z jej zapisem). Każda dusza jest dzięki temu zapisowi, dzięki tej pamięci równoważona, a sam zapis pozostaje niezmienny i niepodważalny.


Indywidualne treści informacyjne DNA
Punkt końcowy                                   Droga                          Punkt wyjścia
Bycie zdrowym

nabyte
duchowe
zadania,
rozwój
indywidualny
Choroby
Odtruwanie
Toksyny, złogi
Postawa etyczna
Niewłaściwa postawa
Oczyszczone błędy
Nieoczyszczone błędy
Terapia miazmatyczna*
Miazma homeopatyczna*
Nasze geny
Obciążenia genetyczne
Ewolucja grup
Charakterystyka istoty duchowej
Obciążenia grupowe
Ewolucja ludzkości
Obciążenia ludzkości
Podstawą jest Boskie Prawo  (wyciąg: Kazanie na Górze)

- W celu wyjaśnienia: poza-indywidualne obciążenie (wina dotycząca całej ludzkości względnie grupy odpowiedzialnej za cierpienie duszy planety (Gaia) nie ma nic wspólnego z ziemskim pojęciem "grzechu pierworodnego", lecz zawiera indywidualny udział duszy, która przyczyniła się w poprzednich wcieleniach swoją błędną postawą i wykraczała żyjąc w ludzkim ciele przeciw Uniwersalnym Boskim Prawom (na przykład podżegając i / lub osobiście biorąc udział w wojnie).
Należy tu zauważyć, że reinkarnacja była dla Jezusa oczywistym zjawiskiem.
W tamtych czasach (przed założeniem instytucji zwącej siebie kościołem) nikt temu zjawisku nie zaprzeczał.

- Wszystkie - niezależnie od tego w jakim życiu - powiązane ze sobą dusze (osoby) niosą w DNA te elementy informacyjne z pola "całkowitej pamięci", które są związane z nieoczyszczonych konfliktów i wykroczeń wbrew Boskiemu oprogramowaniu i pozostaną powiązane ze sobą do czasu, aż dobrowolnie i świadomie nie zajmą się wspólnie skorygowaniem i oczyszczeniem się z popełnionych błędów. Kosmos ma czas. Zaczeka. Ludzie nie mają czasu... Pomyślmy teraz o sytuacji na Bliskim Wschodzie, o obciążeniach jakie łączą Arabów i Izraelczyków. Tylko uczestnicy tego krwawego warsztatu mogą zrezygnować z dalszego brania w nim udziału. Nikt z zewnątrz nie jest w stanie im pomóc jak długo wyznają szatańskie prawo "oko za oko, ząb za ząb". Wtrącanie się z zewnątrz nie będąc proszonym o mediację stanowi naruszenie wolnej woli obu stron konfliktu (pomijam już fakt żerowania na ich zamroczeniu i handlu bronią.

- W Uniwersalnym Kosmicznym Prawie religijny termin "grzechu"  nie istnieje; nie mam w nim na takie pojęcie miejsca. Jest to pojęcie ludzkie wywodzące się z szeregu ludzkich opinii i osądów, jakie kolidują z prawem którego uczył Chrystus:
„Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie,
a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone".

- Gdy lekarz lub terapeuta skonstatował u swojego pacjenta błędne, negatywne nastawienie do życia
i stawia odpowiednią diagnozę, ten ostatni reaguje zazwyczaj niezadowoleniem. Ludzkie ego natychmiast broni się i irytuje czując się  - jak żółw wyciągnięty ze swej skorupy odsłoniętym i zagrożonym. Małe, ludzkie ja chce mieć terapeutę po swojej stronie; oczekuje, że usłyszy to, co chce usłyszeć.
Często byłem świadkiem jak język symboliczny organów dostarczał frapującego materiału na drodze samopoznania wyzwalając zbawczy efekt w terapii zwany efektem aha! Bez aha! nie ma postępu. Podstawowym prawem wszechświata jest duchowa ewolucja czyli trend wzrostowy. To prawo odnosi się do całej ludzkości jak i do jednostki. Gdy mija czas karencji dany duszy i człowiekowi w ramach procesu samopoznania, prawo wolnej woli zostaje zniesione na rzecz rozwoju Całości. Dla ospałej, leniwej duszy i jej chorującego już fizycznego ciała zaczyna się gehenna. Dodatkowo negatywne pola energetyczne zgodnie z zasadą "kto zanieczyszcza ten płaci" muszą zostać oczyszczone względnie dostosowane do osoby która je stworzyła. Oskarżenia pod jej adresem są szkodliwe dla oskarżyciela. Już sama postawa "przyjmuję to" i "żałuję" może być oznaką przemiany negatywnego kompleksu energetycznego w pozytywny. Cudownymi środkami w procesie takiej przemiany a więc także w procesie zdrowotnym są wybaczenie i prośba o wybaczenie.

Kazanie na górze a medycyna

- Dr n. med. Manfred Doepp, specjalista w leczeniu chorób popromiennych:
W ten oto sposób łączą się medycyna jako sztuka leczenia i chrystusowe kazanie na górze jako wyciąg z Uniwersalnego Boskiego Prawa, które jest wprogramowane w DNA każdej komórki składającej się na żywy organizm w jedną całość. Termin "sztuka lekarska" obejmuje całość ludzkiej wiedzy i umiejętności leczenia chorób i uzdrawiania duszy. Dziś lekarski establishment odczuwając wyższość nad innymi sposobami niesienia pomocy bliźniemu w potrzebie odnosi ten termin do tak nazwanej przez siebie medycyny alternatywnej albo tradycjonalnej jak np. medycyna chińska albo ajurweda w celu odseparowania się i wywyższenia ponad nie, a to ze względu na "opieranie się na dowodach akademickich", co ma sugerować, że chodzi tu o synonim medycyny w ogóle.
- Prawo rozróżnia między bezpośrednim zagrożeniem dla pacjenta a pośrednim. To ostatnie istnieje wtedy, gdy terapeuta odradza swojemu pacjentowi złożenie wizyty u lekarza. Natomiast zagrożenie bezpośrednie istnieje wtedy gdy obrana metoda leczenia pacjenta jest szkodliwa.
Inny niemiecki lekarz, dr n. med Mathias Rath, współpracownik dwukrotnego laureata nagrody Nobla, profesora Linusa Paulinga twierdzi, że:
Przeprowadzone badania dowodzą iż tak zwana chemioterapia zabija wielu pacjentów chorych na raka w ciągu 30 dni od rozpoczęcia leczenia.*

- Terapeuta w trosce o zdrowie pacjenta odradzając mu chemioterapię naraża się na karę. To jest właśnie establishment (narzucony system zwany prawnym).
A jednak wszystko wskazuje na fakt, iż bez połączenia sztuki lekarskiej z przekazem zawartym w "kazaniu na górze", niemożliwym jest trafne określenie przyczyny powstawania symptomów chorobowych i udzielania trafnej pomocy. Prawdziwa sztuka lekarska, która rezonuje z językiem narządów koncentruje się na przyczynie powstania objawów chorobowych oraz na podświadomym tworzeniu negatywnych pól energetycznych kolidujących z Uniwersalnymi Boskimi Prawami, niszczącymi funkcje DNA. Prawdziwa sztuka lekarska pomaga pacjentowi w wykryciu takich szkodliwych pól, w rozpoznaniu ich szkodliwego działania i w procesie oczyszczenia się z nich. Na tym polega leczenie.
- Prawdziwy terapeuta zdaje sobie sprawę z istnienia nadrzędnych czynników w procesie uzdrawiania zwanymi w religiach "Bożą łaską" albo "iskierką Chrystusa" i informuję o tym pacjenta. Nadrzędne "instancje" mogą interweniować w każdą sytuację, zmienić każdy schemat i unieważnić go (np. znana lekarzom remisja). Owe nadrzędne instancje są brane pod uwagę szczególnie w medycynie holopatycznej stworzonej przez austriackiego lekarza, dr n. med. Christiana Steinera, która opiera się na fizyce niemieckiego geniusza, Burkharda Heima. [Więcej informacji na ten temat w jego książce, która przetłumaczyłem na jego prośbę z języka niemieckiego na język polski]**Ucząc pacjenta posługiwać się tymi nadrzędnymi formami energii, można zapobiec w powstawaniu "błędnego koła", zwalczania symptomów tworząc zarazem szkodliwe efekty uboczne (jatrogenne) i umożliwić mu dokonanie skoku ewolucyjnego.

Jednak byłoby to straszne uproszczenie, oczekiwać li tylko na akt łaski Bożej lub zdać się tylko na nią. bowiem do tego aktu może dojść tylko wtedy, gdy pacjent spełnił odpowiednie ku temu warunki: Bóg pomaga temu, kto już sam sobie pomaga. I tu medycyna opierająca się na naukach z lazania na górze jest naprawdę pomocna. Doskonały układ to taki, gdy lekarze i terapeuci wspólnie pomagają pacjentowi uzupełniając nieszkodliwe, nieinwazyjne, nieagresywne metody leczenia, a pacjent nie jest leczony za wszelką cenę.

- Należy tu jeszcze raz podkreślić, że byłoby to wielkim nieporozumieniem interpretować "kazanie" na górze jako metodę polegającą na tym, żeby pozwalać władzom tego świata pomiatać nami i nastawiając "oba policzki" albo też pomagając zawsze za wszelką cenę". Jesteśmy dziećmi Stwórcy, młodszymi braćmi i siostrami Chrystusa i każdy kto nami pomiata obciąża się złą karmą. Nastawienie "drugiego policzka" w języku ludzi współczesnych Jezusowi miało całkiem inne znaczenie niż to, przeinaczone przez "uczonych w piśmie i faryzeuszów" instytucji kościelnych. Oznaczało ono bowiem zmianę nastawienia do życia w materii, zmianę kierunku myślenia w ogóle. "Jeśli widzisz, że nie możesz iść w lewo, sprawdź, czy możesz skręcić w prawo".
Kto nie jest gotów pomóc sam sobie, ten nie otrzymuje pomocy, bowiem automatycznie podlega prawu przyczyny i skutku, które stawia duszy i człowiekowi ultimatum: ucz się albo cierp. Każdy jest odpowiedzialny za podejmowane decyzje. Bezradny doświadcza bezwarunkowej pomocy, podobnie jak człowiek z Samarii.


Przykład: Siedzi żebrak na ulicy rzucając wyzwanie przechodniom. Jeśli dajemy mu pieniądze, to jest to właściwe, w sytuacji, w której
a) on tych pieniędzy naprawdę potrzebuje,
b) sam nie może zarabiać na swoje utrzymanie,
c) nie przepija darowanych mu z serca pieniędzy lub nie marnotrawi ich w inny sposób wierząc, że jutro znowu wymusi na przechodniach o "miękkim sercu" znowu jałmużnę,
d) wiemy, że ten żebrak nie należy do organizacji żebraków i
e) nie wymusza demonstracyjnie współczucia.
Dając mu pieniądze nie bacząc czy te warunki są spełnione, również dawca obciąża się, ponieważ umacnia w ten sposób psychiczne obciążenie żebraka.
Kazanie na górze zawsze łączy wymaganie z pobudzaniem.
Jak wynika z powyższego, żyć zgodnie z nauką zawartą w kazaniu na górze może tylko ten, kto już dysponuje zdolnością zwaną empatia a zarazem rozeznaniem. Ta zasada odnosi się także do zdrowej relacji z pacjentami, bowiem nauka Chrystusa skierowana jest do nas, do ludzi XXI wieku, do ludzi dojrzałych już do empatii i rozeznania. (Wiele jeszcze mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze nie zrozumiecie - powiedział 2000 ziemskich lat temu Chrystus do swoich uczni).

- Terapeuta nie powinien być jak plastelina w rękach wymagających pacjentów, którzy nie chcą wziąć odpowiedzialności za siebie i swoją chorobę, której używają jako rodzaju ucieczki przed konsekwencjami swojego uprzedniego działania lub jako środka wywierania presji na otoczeniu i terapeucie; którzy nie są gotowi zmienić swojego nastawienia do życia a tylko kupić sobie zdrowie, bo ich na to stać. Terapeuta powinien umieć wypowiedzieć stanowcze NIE! gdy to konieczne, gdy wyczuwa nieuczciwe motywy, którymi posługuje się jego pacjent manipulujący jego uczuciami. Tym samym pomoc terapeuty jest bezinteresowna. Prawdziwa pomoc powinna - zawsze gdy to możliwe - polegać 
na udzielaniu pomocy człowiekowi, który pomaga już sam sobie. Jeśli terapeuta pozbawia pacjenta możliwości samopoznania, wówczas negatywne konsekwencje czekają ich obu. [To samo prawo dotyczy uchodźców i imigrantów. Jeśli podejmują każdą pracę integrując się z gospodarzem i są mu wdzięczni za udzielenie im pomocy, wówczas mówimy o prawdziwej, bezinteresownej pomocy; utrzymywanie jawnych wrogów gospodarza przyniesie dramatyczne konsekwencje dla udających "pomocników" i dla udających "uchodźców. Jak mawiał Jezus: Tam będzie płacz i zgrzytanie zębami].





wtorek, 13 września 2016

UZDROWIENIE NA BAZIE UNIWERSALNYCH PRAW

UNIWERSALNE PRAWO JEST BOSKIM PRAWEM.  
BÓG JEST ŻYCIEM - UNIWERSALNYM PRAWEM.
ŻYCIE JEST WSZECHOBECNE, A ZATEM
I JEGO PRAWO JEST WSZECHOBECNE.
BÓG JEST ŹRÓDŁEM ŻYCIA I ZDROWIA.
UNIWERSALNE PRAWA, PRAWA BOSKIE DZIAŁAJĄ Z GŁĘBI DUSZY.

*  *  *  

   - Przed rokiem wydaliśmy DRUGIE WYDANIE jedynej w swoim rodzaju książki niemieckiego lekarza, dr n. med. Manfreda Doeppa pt. MEDYCYNA WEDŁUG KAZANIA NA GÓRZE*.
http://holopatia.blogspot.com/2015/10/wydanie-uzupenione-medycyna-wedug.html


Ludzie nie zdają sobie z tego sprawy, że są włączani


Związek pomiędzy dwoma wymienionymi w tytule tematami - medycyną a nauką zawartą w tzw. kazaniu na górze wygłoszonym przez Chrystusa przed 2000 ziemskich lat - nie jest dla współczesnego człowieka sam przez się zrozumiały, mimo iż owo "kazanie", a w rzeczywistości wyciąg z Uniwersalnego Prawa skierowany był nie tyle do wyznawców Jehowy jak do ludzkości XXI wieku. Dzisiejszy człowiek, nawet ateista - jeśli jest otwarty - potrafi zrozumieć Chrystusa. Znana nam dziś akademicka medycyna znacznie oddaliła się od swego początku, od holistycznego uzdrawiania, tak że synteza pomiędzy uzdrawianiem i duchowością w dużej mierze została utracona w sensie kapłan-lekarz lub lekarz-kapłan
w jednej osobie. 
Z drugiej strony kazanie na górze - mimo iż niewątpliwie stanowi ono centrum nauki Chrystusa - zostało odsunięte na bok w teczce opieczętowanej jako UTOPIA i niezmiernie rzadko (jeśli w ogóle) jest brane pod uwagę w repertuarze tzw. księży i w ogóle "duszpasterzy"
- Jedno jest pewne, a mianowicie to, że w osobie Jezusa, poprzez którego działał Chrystus, widzimy zarówno głosiciela prawdy jak uzdrowiciela. Każdy "pacjent" Jezusa, który doznał uzdrowienia usłyszał cudowną formułę: "Twoja wiara cię uzdrowiła. Idź i nie grzesz już więcej"; (nie wracaj już do popełniania starych błędów, w miejsce szkodliwych dla ciebie programów wmontuj służące twemu zdrowiu programy).
Zgodne z tym, zbawienie duszy i uzdrowienie materialnego ciała są ze sobą nierozerwalnie powiązane. Czy nazwalibyście to utopią?

Ktoś może tu wtrącić, że ponoć ludzie "religijni" rzadziej chorują i szybciej wracają do zdrowia niż ludzie nie religijni i nie nastawieni na Boga. Ktoś inny powie, że należy modlić się za chorych, bo zwiększa to ich szanse na wyzdrowienie..., nawet jeśli jest to tylko "ślepy test", gdy modlimy się i nie oczekujemy pozytywnych wyników. To wszystko zostało naukowo zbadane i stwierdzono, że statystycznie takie postępowanie jest istotne i może być uważane za dopuszczalne. Tutaj jednak nie chodzi nam o ogólnie znane i potwierdzone fakty, lecz o indywidualne relacje, o powiązania które każdy może odnieść do siebie.

Medycyna współczesna

   - Istnieją dziś w medycynie, dwie fundamentalnie różne metody:
a) metoda powierzchniowa, skoncentrowana na objawach, czyli przysłowiowego "zamiatania pod dywan" i
b) sięgająca głębiej, koncentrująca się na przyczynach, czyli zaglądająca pod "stary dywan".

- Ta pierwsza jest metodą konwencjonalną, eliminuje dyskomfort i sprawia, że pacjent znów może funkcjonować "normalnie" czytaj: samowolnie; przeważnie chodzi tu o manipulowanie organizmem. Brane są pod uwagę negatywne skutki uboczne. zdolność wywoływania ich stanowi warunek konieczny do wypisywania recept,  a kolejne negatywne symptomy po zażyciu przepisanych specyfików zwanych "lekarstwami", a więc skutki tego postępowania (lekarze mówią o "postępowaniu") są uważane za nieodłączną i wręcz konieczną część metody leczenia. Siły samouzdrawiające - o ile takowe są w ogóle brane pod uwagę - nie są tu potrzebne, a nawet uznane za czynnik zakłócający metodę leczenia. W skrajnym przypadku wprowadza się ciało pacjenta [użytkownika zwanego duszą]
w sztucznie wywołaną śpiączką, tak że wszystkie funkcje organizmu mogą być sterowane z zewnątrz.
Ta dominująca forma leczenia istnieje dopiero od około 160 lat.
- Druga metoda leczenia szuka przyczyny przed pojawieniem się stanu chorobowego i zadaje tu pytanie "dlaczego?".
Chodzi tu o znalezienie i usunięcie przyczyny, a nie
o walkę z ciałem; raczej o pozytywny stosunek
do ciała, o jego zdolność do samoleczenia się.
Np. medycyna homeopatyczna reprezentowała przed ok. 260 laty  pierwszą tego rodzaju próbę wprowadzenia porządku w panujący wówczas chaos na polu medycyny akademickiej. Skoro jednak organizm jest zdolny do samoleczenia (a co do tego nie ma wątpliwości), to wynika z tego, że istnieje
w organizmie program wewnętrzny, który określa, jaka normą i w jakiej formie została naruszona i w jaki sposób powinna powrócić do na właściwe dla niej miejsce. Wymaga to uznania "cyjanotypii" (światłoczułości)  -  istnienia w mikrokosmosie jakim jest żywy organizm jako cząstka makrokosmosu - nadrzędnego planu, wymiaru który w nim istnieje. [Tutaj kłania się Burkhard Heim z jego 12-wymiarowym wszechświatem, Fritz-Albert Popp
z jego biofotonami, Christian Steiner z jego biofizyczną formą terapii zwaną medycyną holopatyczną...  a tego nie można w obliczu dzisiejszej wiedzy dłużej ignorować].




Światłoczułość organizmu

   - Światłoczułość? Wzorzec organizmu? Gdzie miałby się on znajdować?
Odpowiedź jest prosta:
Wszystko  J E S T  TERAZ / TUTAJ.
Tutaj bowiem rodzi się pytanie, czy funkcja sterowania względnie funkcja kierownicza DNS jest wyłącznie funkcją merytoryczną, kodowaną genetycznie wraz z syntezą białek, które  jako "posłańcy" [gr. angelos - aniołowie] wykonują odgórne rozkazy, czy też istnieją nadrzędne pola informacyjne, które są wszechobecne i kontrolują rzeczywistość z poza czasu i przestrzeni. Genetyka zakłada, że tylko genomy pełnią role "nadzorców"
i w odniesieniu do niektórych funkcji organizmu
i zaburzeń ten pogląd jest oczywiście słuszny. 

Dr Manfred Doepp: Już tylko obserwując procesy systemowe, na przykład sinusoidalną zmienność napięcia autonomicznego układu nerwowego
i zjawiska bodziec-reakcja stwierdzamy, że nie chodzi tu tylko o jeden gen i jego wpływ, ale o interakcję wielu genów które są do tego potrzebne. Wyższe zdolności występujące u zwierząt już nie mogą być wyjaśnione tylko genetycznie, np. przemieszczanie się na dużych odległościach przy jednoczesnej orientacji w terenie jeśli chodzi o takie kryteria jak ukształtowanie terenu, promieniowanie geomagnetyczne i konstelacje gwiazd.
Dr Peter Gariajew mówi o fali kodu genetycznego jako o systemie podstawowym a zarazem nadrzędnym (Tattwa Viveka 20).

Biofotony i koherencja

Podobnie człowiek - przede wszystkim w sytuacjach wyjątkowych -  jest w stanie działać o wiele szybciej, skuteczniej i w bardziej skoordynowany sposób niż zwykle pozwalają mu na to system nerwowy, substancje semiochemiczne***  i/lub hormony.
- Jak "dogadują się" między sobą komórki składające się na jakiś organ w ciele?
- Jak harmonizują ze sobą narządy swoje działanie
w organizmie?
- Jak konsultują wspólnie co, kiedy i jak, aby nie doszło do chaosu?

- Profesor Fritz-Albert Popp udowodnił istnienie nieustannej komunikacji międzykomórkowej; procesów zachodzących dzięki biofotonom poruszającym się z ekstremalną prędkością.

Cytat z "Tattwa Viveka" 18, str. 25):
"Koherencja charakteryzująca system biologiczny, jest - z fizycznego punktu widzenia - wręcz niewyobrażalna".
Dodatkowo z wielu przeprowadzonych badań wynika, że DNA jest ukierunkowującym nadprzewodnikiem
a zarazem napompowanym względnie pompującym laserem działającym jako stacja odbiorcza
i równocześnie jako stacja nadawcza.
- Co odbiera DNA?
Pro. F-A. Popp: Przede wszystkim informacje wysłane przez około 70 miliardów komórek składających się na organizm, które wyprowadzają z interferencji do koherencji {ze stanu zakłócenia do spójności (przez chorobę do zdrowia; w medycynie holopatycznej pojęcie "choroba" rozumiane jest jako zakłócenie w nadrzędnym systemie regulacji}. .
- Ale... z kolei kto/co koordynuje tę grę?
- Kto/co trzyma nadzór nad tym wszystkim?
- Kto/co zna cel, sens i drogę do celu?
Jest to wyższa instancja, wyższy organ,
który znajduje się w ciele elektromagnetycznym
czyli w polu witalnym; organ który jest nierozłączny
z istotą duchową zwaną potocznie duszą.
- Dlaczego tak  j e s t ?
- Ponieważ niesie w sobie indywidualność.

Prof. F-A. Popp: "Musi tu istnieć dyrygent, który dyryguje tą orkiestrą. Musi to być ktoś, kto dysponuje niezmiernym zasobem informacji".
Oczywiście takie wypowiedzi napotykają na prymitywne reakcje ze strony twardogłowych akademików, którzy przekonani są, że ich podręczniki zawierają prawdę ostateczną i nie znoszącą krytyki.

- Dziś wszyscy wiemy o psychosomatyce a także o psychoneuroimmunologii, a zatem wiemy, że psychika stanowi wymiar nadrzędny. Jej rolę można porównać z rolą królowej pszczół, albo jeśli komuś łatwiej to sobie wyobrazić inaczej to rolą naczelnego rabina albo papieża jakiegoś kościoła. Sam organizm nie jest w stanie przetrwać bez użytkownika, bez duszy; natomiast dusza może żyć wiecznie także bez fizycznego ciała. To bardzo istotne informować o tym dzieci zanim będą indoktrynowane przez świat zewnętrzny. Dusza bowiem wnosi w pole ziemskiego  ciała informacje, to ona programuje ciało i każdą jego komórkę "na swój obraz i podobieństwo", aby posłużyć się w tym miejscu językiem biblijnym. Tak więc, każda komórka w DNA niesie własny, indywidualny program. Człowiek nie jest organizmem, który posiada duszę. To dusza ma do dyspozycji ciało, w którym przez jakiś określony czas przebywa.

Podstawowe oprogramowanie: Boskie Prawo

- Gdyby porównać człowieka z komputerem, nasuwa się nam natychmiast pytanie dotyczące podstawowego oprogramowania, bez którego żaden indywidualny program nie może funkcjonować.
Ten podstawowy program nazywa się Boskim Prawem, Prawem, które jest używane jako "lep" we wszystkich systemach religijnych (a w polityce jako "kiełbasa wyborcza"), bowiem jego aspekty zawierają wszystkie "składniki" Prawdy Absolutnej, a każdej religii kładzie się nacisk na jeden lub dwa  z nich.
Prawo to trwa niewzruszone i niezmienne jako spiritus rector (duch przewodni) w  każdej duszy i w DNA w każdej komórce każdego organizmu.
To Prawo jest wszechobecne.

- W medycynie uniwersalnej, w medycynie bazującej na tak zwanym "kazaniu na górze" (nauka głoszona przez Chrystusa przed 2000 ziemskich lat),  wszystkie choroby mają psychiczne podłoże. Decydującym argumentem jest w tym temacie to, że organizm zawsze działa prawidłowo, gdy komórki są zgodne z podstawowym programem, z owym Boskim Prawem; gdy podstawowy program nie jest zagłuszany przez jakiś indywidualny program zwany "problemem zdrowotnym" jak np. obciążenie karmiczne. Aby doszło do tego rezonansu i harmonii konieczny jest świadomy tryb życia, czyli decyzja człowieka, który postanawia respektować Boskie Prawo zawarte w wyciągu z Boskich Praw zwanym na Ziemi "kazaniem na górze" Jezusa Chrystusa. To nie jest religia w sensie jakiegoś systemu wiary lub -izmu. To jest wcielanie w życie codzienne Boskiego Prawa, do czego każda dusza i każdy człowiek ma prawo.

Dusza i ciało

- Dobrą wiadomością jest to, że narządy, które jako struktury komórkowe odznaczają się wyższym stanem świadomości niż pojedyncze komórki posługują się pewnym "językiem". To znaczy że symbolicznie pokazują jak funkcjonują w pozytywnym jak i w negatywnym sensie; pokazują, czy dany aspekt prawa Bożego jest realizowany, czy też nie. [To ma na myśli świadomy lekarz albo terapeuta pytając pacjenta:  c o  panu/pani brakuje?].

- Człowiek, a więc organizm jest li tylko "ciałem wykonawczym" uniwersalnego, podstawowego programu - Boskiego Prawa - oraz indywidualnego programu duszy. Człowiek jest przyjacielem użytkownika, a więc duszy. Ludzki organizm - człowiek chce tylko jednego, a mianowicie współpracować w doskonałej harmonii z duszą. Harmonia, równowaga i proporcja są "świętą" trójcą...
Jednak człowiek jest świadom zarazem czym i na ile obciążona jest dusza która w nim żyje, zdaje sobie sprawę z wadliwych programów, które dusza weń wniosła i wie, że jego zadaniem jest pomagać duszy w ich przezwyciężaniu.

- Co z powyższego wynika?
- To, że za każdym schorzeniem można napotkać na jakiś rodzaj naruszenia określonej treści Boskiego Prawa którego esencją jest tzw. kazania na górze wygłoszone przez największego z proroków, który przeszedł przez tę planetę.


Tak mniej więcej mogło wyglądać "opublikowanie" Boskiego Prawa


Każdy objaw jest wartościową informacją dla pacjenta i terapeuty. Każda choroba stanowi zatem próbę pokazania pacjentowi i jego terapeutom o jakie błędne postępowanie chodzi, zaś chodzi o to, żeby dusza rozpoznała na czym polega jej błędne postępowanie, przezwyciężyła niesłużące jej tendencje, przeprogramowała się i już nie wracała do starych chorobliwych programów.
- Idź i nie grzesz już więcej - mówił na drogę do swoich pacjentów dr n. med. Jezus Nazareński.


Być zdrowym = być zbawionym.

- Uzdrowienie nie polega zwalczaniu za wszelką cenę niewygodnych symptomów choroby, na wypieraniu nawyków i słabości lub na zapieraniu się przed sobą samym i przed innymi, że "mnie to nie dotyczy"
- Uzdrowienie polega na zmianie postawy i zachowań ze strony osób dotkniętych chorobą. Tu chodzi o zmianę nastawienia do życia. Objawy reprezentują popełnione błędy. Choroby są rezultatem tego, co nagromadziło się przez dłuższy okres czasu.

O "kazaniu na górze" ogólnie

Centralnymi punktami w kazaniu na górze są:
-  świadome rozpoczęcie procesu samopoznania (..."usuń najpierw belkę z własnego oka, zanim będziesz mógł usunąć źdźbło z oka twego brata"),
-   zamiast oceniać, osądzać i potępiać bliźniego - przebaczać nawet (... siedemdziesiąt i siedem razy) zamiast szatańskiej zasady "oko za oko, ząb za ząb". Ta ostatnia zasada - jak wszyscy wiemy - nie sprawdza się choćby na przykładzie sytuacji na Bliskim Wschodzie - Izrael / islamskie sekty.

- Często kazanie na górze jest źle rozumiane, bowiem interpretowane jest jako   instrukcja do  uległości i poddaństwa ("nadstaw drugi policzek"). Jednak taka interpretacja jest błędna, bowiem aby stać się pokornym, trzeba być najpierw odważnym; mieć odwagę nie patrzeć na swoje korzyści obgadując za plecami bliźniego swego, ale żeby przekazać mu moją koncepcję prawdy w taki sposób, żeby mógł ją zrozumieć i zaakceptować. Bądźmy pokorni ale nie potulni. Bądźmy jako dzieci, bo do nich należy Królestwo Niebiańskie, ale nie bądźmy dziecinni. Rzeczowa a zarazem delikatna krytyka wydaje się być na pierwszy rzut oka sprzecznością samą w sobie, a jednak to ona stanowi podstawę wspólnego rozwoju Dzieci Bożych, Dzieci Wszechświata.

- Na czym jeszcze polega prawdziwa, duchowa odwaga?
Na niedbaniu o reakcje otoczenia i na stanowczym realizowaniu w życiu codziennym Boskich Praw.
To jest duchowa pokora. Taki właśnie przykład dał Jezus swoim stylem życia nie bacząc na konsekwencje: bezinteresowna miłość zamiast egoizmu, egocentryzmu i ziemskiej "reputacji", wewnętrzna, duchowa godność, a do tego prawdomówność i mądrość polegająca na urzeczywistnianiu tego, co bazuje na Boskim Prawie. Kazanie na górze nie uczy "owijania w bawełnę", symulowania powierzchownej, rzekomej harmonii w celu świadomego niedostrzegania problemów, lecz uczy skierować się docelowo na ich przyczyny, na glebę z której wyrastają, na powody i motywy. Nie zwalczamy symptomów, lecz odkrywamy przyczyny. Oczyszczenie się z traumatycznych obciążeń pozwala na prawdziwe, naturalne, pokojowego współistnienie - w rodzinie, w społeczeństwie i między narodami.

- Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam - uczył Chrystus przez Jezusa: - Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebiański”.


Pozornie nadludzka miłość bliźniego, bezwarunkowa miłość do nieprzyjaciół w tym kontekście oznacza wczucie się w ich sposób myślenia, w poznanie motywów ich postępowania, które - aczkolwiek wyparte - stanowią lustrzane odbicie moich wnętrzności jak to nazywa Biblia, mojego wnętrza, mojej podświadomości. Bowiem im bardziej coś mnie od zewnątrz "kręci", irytuje i drażni, tym wyraźniej wskazuje to i dowodzi na przebiegający w moim wnętrzu, w głębi duszy proces który można nazwać "katastroficznym rezonansem". W tym miejscu zatrzymajmy się na chwilę i pomyślmy jakie uczucia budza w nas nie prawdziwi uchodźcy, którzy proszą nas o udzielenie im pomocy, lecz ci, którzy jawnie deklarują w stosunku do nas wrogość i przybyli z zamiarem zniszczenia naszej cywilizacji. Na ich rachunek możeny teraz poznać samych siebie, nieboskie programy jakie niesiemy w sobie. Prawidłowe pojęcie winy w rozumieniu przyczynowości zostało powiązane z koncepcją grzechu a dlatego zdegenerowane przez instytucje zwące siebie chrześcijańskimi, a w rzeczywistości będące sektami np. katolickimi ewangelickimi itp.

- W kazaniu na górze chodzi o rachunek sumienia, o zwykłe plus / minus. Ponadto kazanie na górze jako nauka nie stosuje pospolitych standardów, jak to ma miejsce w na polu akademickiej, konwencjonalnej medycyny. Tu nie chodzi o pucowanie misy na zewnątrz; tu chodzi o prawdziwe jestestwo a nie o udawanie kogoś kim się się w rzeczywistości nie jest. To odnosi się do każdego, komu zależy na odzyskaniu uniwersalnego stanu świadomości zwanego też zdrowiem a w szczególności do przywódców duchowych i politycznych - ludzi w szatach "liturgicznych" i wytwornych garniturach. Ani Boskie Prawo, ani komórki naszych organizmów nie pozwolą na to, żeby traktować je niepoważnie.
Między powszechnymi wartościami społecznymi jak korzyść, profit i sukces a kazaniem na górze istnieje antagonizm. To "wyższa półka" do której sięga szersza świadomość, to "wyższa szkoła jazdy", za to bezpośrednio do domu. W tym wymiarze, na tym planie uznawanie na Ziemi normy zwyczajowe nie mają racji bytu, bowiem zostają tu "odwrócone do góry nogami". Tu nie ma miejsca dla nieomylnych. Warto zwrócić uwagę na fakt (o czym świadczą wszystkie "ewangelie", zarówno te które zostały oszpecone przez cenzorów zwanych "ojcami" instytucji kościelnych, jak i te odrzucone, nazwane "apokryficznymi"), że Jezus nie osądził małych grzeszników, lecz faryzeuszy i uczonych w Piśmie [czytaj zakłamanych teologów], za ich pychę, za brak samopoznania i samooceny i za ukazywanie siebie jako ludzi godnych do naśladowania.

- Każdy ma prawo wrócić do Boga (to nieuchronne) nawet skomplikowaną, okrężną drogą. Te drogi różnią się tylko pod jednym względem, a mianowicie intensywnością szlifowania przez życie duszy lub odwrotnie, innymi słowami, z jaką intensywnością dusza ściera się z rzeczywistością. Tak zwana "wina", poważna wina powstaje wtedy, gdy ktoś - ja lub ktoś inny zaczyna "majstrować" przy Uniwersalnym Prawie, gdu z premedytacją zakłóca proces duchowej ewolucji, gdy stara się ten proces blokować, nadawać mu samowolnie kierunek sprzeczny z Boskim Prawem którym ewolucja jest. Jeśli uda mi się doprowadzić człowieka lub naród do odwrócenia się od Boga, do wyrzeczenia się przezeń jego boskiego, kosmicznego pochodzenia, to moje postępowanie powoduje odpowiednie konsekwencje. Równie poważne konsekwencje ściąga na siebie ten, kto sam siebie przecenia, gdy wierzy, że sam może być Bogiem, jak i ten, kto nie udziela mu pomocy i nie proponuje mu, aby wszedł na drogę samopoznania. Ponieważ uczciwe podejście do życia mimo świadomości jest mało prawdopodobne ze względu na tendencję "ustawienia" się wygodnie w doczesnym, materialistycznym świecie, Boskie Uniwersalne Prawo potrafi pochwycić człowieka za jego "achillesową piętę", a mianowicie jeśli chodzi o samopoczucie i "palec Boży" dotyka tych miejsc, w których tkwią popełniane błędy w postaci bólu i choroby. Już wielu duchowych nauczycieli rozpoznało, że trwanie w świecie negatywnych nawyków albo ich wypieranie jest można rzec na Ziemi powszechne, a większość ludzi nie chce uczyć się na drodze samopoznania i z pomocą przykładu jaki dali ludzkości owi nauczyciele, lecz muszą a nawet chcą wlec się na drodze cierpienia w następstwie życia pod prawem przyczyny i skutku, a nie ponad i poza nim na planie Boskiej Miłości do siebie i całego Stworzenia.